Wiedźmin Miecz przeznaczenia

Wiedźmin – Miecz przeznaczenia

Wiedźmin – Miecz przeznaczenia. Tom 2 opowiadań o Wiedźminie. Zbiór opowiadań o Wiedźminie został napisana przez Andrzeja Sapkowskiego. Na rynku ukazała się po raz pierwszy w 1993 roku. 

Wiedźmimn – Miecz przeznaczenia: fabuła

Później mówiono, że człowiek ów nadszedł od północy, od Bramy Powroźniczej. Nie był stary, ale włosy miał prawie zupełnie białe. Kiedy ściągnął płaszcz, okazało się, że na pasie za plecami ma miecz. Nie było w tym nic dziwnego, w Wyzimie prawie wszyscy chodzili z bronią, ale nikt nie nosił miecza na plecach niby łuku czy kołczana. Białowłosego przywiodło do miasta królewskie orędzie: trzy tysiące orenów nagrody za odczarowanie nękającej mieszkańców Wyzimy strzygi. Takie czasy nastały. Dawniej po lasach jeno wilki wyły, teraz namnożyło się wszelakiego paskudztwa – gdzie spojrzysz, tam upiory, strzygi, bobołaki plugawe, bazyliszki, diaboły, żywiołaki, wiły i utopce. Tu nie wystarczą zwykłe czary ani osinowe kołki. Tu trzeba profesjonalisty. A przybysz z dalekiej Rivii takim profesjonalistą jest. To wiedźmin Geralt, mistrz miecza i magii, mutant zaprogramowany, by strzec na świecie moralnej i biologicznej równowagi.

Skonstruowane na zasadzie powieści szkatułkowej, składa się z opowiadania przewodniego „Głos rozsądku” przerywanego przez pozostałe opowiadania, wyjaśniające, uzupełniające i tworzące spójną historię Geralta z Rivii.

Wiedźmin Miecz Przeznaczenia - okładka

Wiedźmin – Miecz przeznaczenia: streszczenie

Granica możliwości

Geralt wynajmuje się do zabicia bazyliszka, grasującego w ruinach zamku. Długo nie wychodzi, więc wieśniacy myślą, że nie żyje i próbują dobrać się do jego rzeczy. Przeszkadza im w tym rycerz Borch Trzy Kawki i towarzyszące mu dwie Zerrikanki: Tea i Vea. Po chwili pojawia się Geralt, ciągnący za sobą martwego bazyliszka. Przerażeni wieśniacy płacą mu i uciekają. Wiedźmin dziękuje Borchowi, a ten zaprasza go do karczmy „Pod zadumanym smokiem”. Nie przeszkadza mu o dziwo to, że Geralt jest wiedźminem. Nowi przyjaciele szybko przypadają sobie do gustu. Geralt opowiada Borchowi o swoim fachu i kodeksie honorowym. Nie zabijał takich stworzeń jak smoki, gdyż jak tłumaczył to nie smoki polują na ludzi tylko na odwrót. Gdy rycerz na chwilę znika wiedźmin pyta Veę, dlaczego podróżują z Borchem. Ta odpowiada, ku zdziwieniu Geralta, że jest on najpiękniejszy.

Geralt, Borch i Zerrikanki następnego dnia ruszają w podróż po świecie. Na granicy zatrzymuje ich dziesiętnik, mający za zadanie przepuszczać tylko tych, którzy mają glejt. Wśród ludzi czekających pod szlabanem jest Jaskier. Opowiada on Geraltowi, że król Niedamir urządza polowanie na smoka, który niedawno pojawił się w okolicy. Szewc Kozojed zatruł go sztuczną owcą nafaszerowaną siarką, smołą i wilczymi jagodami. Jaszczur pożarł ją i padł na ziemię. Chwilę później wstał i odfrunął, był jednak bardzo słaby. Nieletni król, Niedamir, ma zamiar przejąć jego skarb i poślubić pewną księżniczkę, która (zgodnie z przepowiednią) może zostać żoną zabójcy smoka. Ponieważ jednak sam nie chce się narażać, wynajmuje do tego oddział smokobójców. Są to: rycerz Eyck z Denesle, rębacze Boholta, krasnoludy Yarpena Zigrina, szewc Kozojed i czarodziejka Yennefer. Usłyszawszy o niej Geralt postanawia dołączyć do wyprawy. Po chwili wracają Tea i Vea, które przyprowadzają ze sobą czarodzieja Dorregaraya, biorącego również udział w łowach. Mag za pomocą mocnych argumentów (podpalenie drzewa) przekonał dziesiętnika do przepuszczenia ich wszystkich.

W obozie każdy ma inne plany co do smoka. Boholt i Yarpen założyli spółkę z Yennefer, Eyck chciał zabić smoka w uczciwej walce, Jaskier chciał stworzyć balladę. Geralt spotyka się z Yennefer. Czarodziejka jednak nie chce go znać. Nie może mu wybaczyć, że po dwóch latach związku zostawił ją (romansując w tym czasie z Triss Merigold) Oświadcza, że przybyła tutaj, ponieważ pragnie zdobyć smocze tkanki, z których zrobi eliksir leczący bezpłodność. Chciałaby bowiem być matką, a nie może. Niedamir się nudzi, bo o wszystkim i tak decyduje jego marszałek

Wyprawa trwa. Yennefer i Geralt szczerzą na siebie zęby, Dorregaray dokucza Geraltowi, nazywając go mordercą zagrożonych gatunków, a Eyck krzyczy, by oczyścić szeregi z nie-ludzi. Tymczasem na drużynę (idącą wąską ścieżką skalną) spada lawina kamieni. Most, po którym szli zawala się. Część drużyny zostaje po drugiej stronie, co ważniejsi zdołali jednak przejść. Yennefer i Geralt spadają, jednak Wiedźminowi udaje się przytrzymać częściowo zerwanego mostu. Yen wisi mu u pasa. Mają okazję wysłuchać, co sądzą o nich zebrani na górze – między innymi część chce czekać, aż czarodziejka odpadnie. Ostatecznie honorowy Eyck rzuca im linę.

Znika Borch i Zerrikanki. Sytuacja w drużynie jest napięta. Eyck uważa lawinę za karę bożą za trzymanie w drużynie odmieńców, takich jak wiedźmin. Geralt nie chcąc kłótni postanawia odjechać, jednak właśnie wtedy przychodzi wiadomość, że smok jest tuż obok. Nie jest to ten, na którego polują – mają przed sobą najprawdziwszego Złotego Smoka, żywą legendę, w którego istnienie wątpił nawet Geralt. Mimo usilnych próśb Jaskra i Dorregaray’a postanawiają go zabić. Trubadur widział w smoku żywą legendę, którą należy zostawić w spokoju. Kozojed proponuje rzucić gadzinie sztuczną owcę nafaszerowaną czymś trującym, jednak krasnolud Yarpen wyśmiewa ten plan. Smok przemawia do drużyny za pomocą telepatii. Nakazuje im odejść lub stanąć z nim do pojedynku na broń konwencjonalną (czyli bez ziania ogniem, latania i używania magii). Eyck rusza do walki ale zwinny smok z łatwością go nokautuje.

Yennefer proponuje Geraltowi, że jeśli zabije smoka, to wszystko między nimi będzie tak jak dawniej. Wiedźmin jednak dobrze pamięta, że czarodziejka wcześniej wykluczała taką możliwość. Oświadcza, że zabicie smoka wychodzi poza „granice możliwości” jego kodeksu honorowego. Tymczasem zaczyna się robić niebezpiecznie i zdenerwowany marszałek pyta króla, co ma robić. Ten, nareszcie zapytany o zdanie, nakazuje zebrać drużynę i odjechać. Oznajmia też, że od wszystkich obecnych wiele się nauczył. Stwierdza, że legenda nic go nie obchodzi, bo ma dwa razy więcej wojska i księżniczkę dostanie tak, czy siak. Co do uznania nowych poddanych, dotąd będzie mordował, rozwłóczył końmi i robił inne miłe rzeczy, aż go uznają. Zabiera swoich rycerzy (w tym rannego Eycka) i odjeżdża. Reszta drużyny jednak zostaje.

Boholt, Yarpen i Yennefer cały czas chcą zabić smoka. Rębacze obezwładniają Dorregaraya i przywiązują go do wozu, by im nie przeszkadzał. Geralt i Jaskier stają w jego obronie, ale także zostają pokonani. Yennefer zbytnio dyryguje całą akcją i po chwili ona sama również zostaje związana. Reszta szykuje się do zabicia smoka. Atakują, lecz stwór jest lepszy. Zza skał wyskakują Tea i Vea. Szybko rozprawiają się z Boholtem i jego ludźmi. Yarpen z krasnoludami chowają się ze strachu na drzewie. Tymczasem związani odkrywają, czego smok tak pilnie strzegł. Był to mały smoczek. Smok zatruty przez Kozojeda był matką. W zamian za umożliwienie ucieczki oddała ona Złotemu Smokowi swoje małe. Geralt za pomocą znaku Igni przepala więzy na nogach czarodziejki. W stronę smoka pędzi właśnie zbrojny oddział chłopów, lecz Yennefer zamienia ich zaklęciami rzucanymi za pomocą zgrabnej nóżki w różne zwierzęta. Pozostałych zabijają Zerrikanki. Chciały one również zabić czarodziejkę, lecz zabrania im tego smok. Kobieta ukryła bowiem jego wychowanka.

Złoty smok przemienia się w rycerza Borcha Trzy Kawki. Wychodzi na jaw, że Borch jest naprawdę smokiem, przybiera postać ludzką ponieważ, co nieco dziwi, ludzie wydają mu się mili i interesujący. Dziękuje Geraltowi i Yennefer za pomoc. Mówi im, że każdy może znależć jakiś sposób na ocalenie, nawet ci, którzy, jak wiedźmin i czarodziejka, są bezpłodni. Jednak rozczarowuje Yennefer – nie jest w stanie przywrócić jej zdolności do macierzyństwa. Nawet w magii Złotego Smoka istnieją bowiem Granice Możliwości. Yarpen ze swoimi ludźmi schodzi wreszcie z drzewa i godzi się z wiedźminem. Borch przemienia się w smoka i obiecawszy Geraltowi wieczną przyjaźń odchodzi wraz z Zerrikankami w stronę zachodzącego słońca. Patrząc na niego wiedźmin zrozumiał wreszcie słowa Vei: Borch był rzeczywiście najpiękniejszy.

Geralt mówi, że prawdziwe smoki (w przeciwieństwie do latawców) są chronione przez kodeks wiedźmiński. W opowiadaniu są wymienione smoki zielone, czerwona, czarne (odmiana czerwonych) i białe (żyjące na dalekiej północy).

Okruch lodu

Geralt i Yennefer przybywają do Aedd Gynvael. Tam wiedźmin zostaje wynajęty do zabicia zeugla, który grasuje na tamtejszym śmietniku. Wykonuje zadanie i wraca do karczmy, gdzie się zatrzymał wraz z Yennefer. Czarodziejka przed snem opowiada mu o swoim byłym kochanku, czarodzieju Istreddzie, który obecnie mieszka w tym mieście. Snuje również legendę o tajemniczej królowej, która zimy saniami w powietrzu i rozsypuje na ziemię kawałki szkła, a każdy, którego taki kawałek trafi w serce, temu ono natychmiast zamienia się w okruch lodu i zaczyna podążać za królową.

Wiedźmin idzie na spotkanie ze starostą Herboltchem. Przed jego kantorem na targu spotyka dowódcę gwardii starosty, Ivo Mirca „Cykadę”, płatnego mordercę, za którego głowę wyznaczono sporą nagrodę. Widać, że zbój chętnie by skrzyżował miecz z wiedźminem. Herboltch oszukuje Geralta, nie płaci mu tyle, ile się należy. Następnie, szukając Yennefer, udaje się do domu Istredda. Nie zastaje tam jej, jednak dowiaduje się, że oboje czarodziejów łączy wieloletni, otwarty związek, który Istredd chciałby obecnie przekształcić w stałą relację. Próbuje on przekonać Geralta, by oddalił się i zastawił czarodziejkę w spokoju, gdyż jest w jej rękach tylko zabawką. Oburzony Geralt proponuje mu to samo.

W trakcie kolejnej rozmowy z Yennefer czarodziejka wyjaśnia mu, że kocha ich obydwu i nie potrafi się zdecydować, którego z nich wybrać. Czarodziej i wiedźmin spotykają się ponownie i dochodzą do wniosku, iż skoro ich partnerka nie potrafi sama wybrać jednego z nich, rozstrzygną ten problem sami w pojedynku następnego dnia.

Starosta dowiaduje się o wszystkim. Zaczepia Geralta siedzącego w karczmie, proponuje mu łapówkę w zamian za opuszczenie miasta i porzucenie pomysłu pojedynku, w którym zginąć może istotny dla miasta czarodziej. Wiedźmin jednak nie ma zamiaru go słuchać. Jest nerwowy i zdesperowany, rozdrażnia tym, chroniącego starostę, Cykadę.

Następnego dnia, gdy Geralt chce wyjechać z miasta, natyka się w bramie na Cykadę. Jest bojowo nastawiony i chce się bić. Dochodzi do walki. Wiedźmin z łatwością rozprawia się z nim. Nie zabija go jednak, lecz tylko ciężko rani. Po chwili pojawia się Istredd.

Dostał on właśnie wiadomość od Yennefer, mówiącą iż rozstaje się ona z nim i wyjeżdża z miasta. Zrozpaczony czarodziej zamiast magii zdecydował się w pojedynku z Geraltem użyć miecza, co praktycznie oznaczałoby dla czarodzieja samobójstwo. Geralt nie godzi się jednak walczyć z nim na takich warunkach i odchodzi. Wracając do karczmy spodziewa się już, jak brzmieć będzie list, który i on dzisiaj otrzyma od swojej kochanki.

Wieczny ogień

Geralt przybywa do Novigradu, miasta chronionego przez Wieczny Ogień. W mieście spotyka swojego przyjaciela, barda Jaskra. Akurat jego ukochana, Vespula, wyrzuciła go z domu za niedotrzymywanie wierności. Wiedźmin natyka się właśnie na scenę wyrzucania. Bard do tego chce wymyślić trzecią zwrotkę do swojej ballady, lecz nie potrafi. Żeby się pocieszyć obaj idą do karczmy. Spotykają tam starego znajomego, niziołka Dainty’ego Biberveldta, kupca. Przysiadają się do niego i rozmawiają. Wkrótce do karczmy wchodzi prawdziwy Dainty. Oszust próbuje uciec, lecz Geralt krępuje go srebrnym łańcuchem i zmusza do przybrania prawdziwej postaci. Okazuje się, że oszust jest dopplerem, istotą, która potrafi przybierać dowolną postać, a także jej zdolności. Okazuje się, że Dudu (tak się bowiem doppler nazywa) zaatakował Dainty’ego, przybrał jego postać i zabrał jego towar. Teraz go sprzedał za korzystną cenę.

Pojawiło się jednak niebezpieczeństwo. Dopplerom w Novigradzie grozi śmierć na stosie. Przyjaciołom robi się żal sympatycznego cudaka i kiedy do karczmy wchodzi straż, wezwana przez karczmarza, pozwalają mu przybrać postać Dainty’ego. Dudu wykorzystuje jednak sytuację i ucieka. Przyjaciele ruszają za nim w pościg. Nie udaje im się go złapać. Zaś zdumionym strażnikom tłumaczą, że Dudu jest kuzynem Dainty’ego, całkiem do niego podobnym. Straż zabiera jednak kupca, by zapłacił podatek za interesy, jakie zawarł w jego imieniu doppler.

Kupiec nie ma jednak pieniędzy na zapłacenie podatku. Prosi Geralta o pomoc w schwytaniu stwora aby go oddać straży. Geralt nie chce jednak, by Dudu skończył na stosie. Ich rozmowę przerywa pojawienie się namiestnika Chappelle’a. Okazuje się, że karczmarz złożył na nich skargę, że chronią dopplera. Na szczęście mu nie uwierzono. Chappelle ostrzega przyjaciół, co im grozi, gdyby słowa karczmarza były prawdą i odchodzi. Do Dainty’ego przybiega kupiec Piżmak, pogratulować mu niezwykle udanego interesu. Kupiec z przyjaciółmi biegnie do banku. Od bankiera Vivaldiego dowiadują się, jakie interesy w jego imieniu zrobił Dudu. Okazuje się, że są one niezwykle trafne.

Geralt, Jaskier i Dainty szukają Dudu. Wreszcie go wypatrują spośród tłumu. Chcą go schwytać, lecz jest on niezwykle przebiegły. W walce z Geraltem przybiera jego postać, nie potrafi jednak zabić wiedźmina. Potrafi bowiem z ludzi kopiować tylko to, co dobre. To co złe już nie, ponieważ tego nie rozumie. Wreszcie przybiera postać Jaskra i wymyśla dla niego trzecią zwrotkę ballady. Chwilę później obrywa od Vespuli. Korzystając z zamieszania Geraltowi udaje się wreszcie związać dopplera. Chwilę później pojawia się Chappelle. Nie aresztuje jednak Dudu, lecz każe mu przybrać postać Dainty’ego. Okazuje się, że on też jest dopplerem. Udaje Chappelle’a, który zmarł dwa miesiące temu. Dochodzi wreszcie do zgody. Dudu oddaje Dainty’emu zarobione pieniądze, Dainty zostaje zwolniony z podatku, Geralt otrzymuje dwadzieścia dwie korony na nową kurtkę i wszystko kończy się dobrze. By przypieczętować przyjaźń wszyscy razem idą do domu publicznego.

Trochę poświęcenia

Geralt i Jaskier wędrują po świecie w poszukiwaniu zajęcia. Trafiają przypadkiem na festyn we wsi Cztery Klony. Tam Jaskier wchodzi w konflikt ze Strażnikami Puszczy, zwanymi Leśniczymi, którzy znani byli z polowań na nieludzi. Bard obraża ich (układając poemat kończący się słowami „Chcesz być niczym, bądź Leśniczym”) i dochodzi do bójki. Interweniuje drużyna komesa Budiboga zwanego Łyskiem. Łysek okazuje się znajomym Jaskra i wszystko kończy się na zapłaceniu grzywny, która pochłonęła wszystkie ich pieniądze. Pozbawieni grosza przyjaciele szukają pierwszego lepszego zajęcia. Geralt zostaje wynajęty przez księcia Bremervoord – Aglovala jako tłumacz pomiędzy nim a syrenką Sh’eenaz, w której książę się zakochał. Wypływają więc na morze. Agloval, poprzez wiedźmina, prosi Sh’eenaz, by stała się kobietą i wyszła za niego. Syrenka odmawia i proponuje, by on sam został trytonem. Książę nie zgadza się i chce ją złapać w sieci, jednak Geralt odradza mu to, mówiąc o mieszkającym w wodzie krakenie.

Ponieważ wiedźmin nie wykonał swojego zadania, Agloval nie płaci mu ani grosza. Przyjaciołom zaczął dokuczać głód. Na szczęście pojawia się Drouhard, który proponuje Jaskrowi, by zagrał na zaręczynach jego syna, w zamian za co obiecuje strawę i kilkanaście talarów. Bard wyraża zgodę. Przyjaciele na zaręczynach spotykają znajomą Jaskra, Essi Daven zwaną Oczkiem. Dziewczyna pomimo „niezręcznego” przyjęcia przez Geralta nie obraża się na wiedźmina. Na przyjęciu pojawia się Agloval. Ma zlecenie dla Geralta. Otóż załoga jednego z jego statków łowieckich zginęła. Prawdopodobnie jest to sprawka jakiegoś potwora. Białowłosy musi zbadać sprawę i pozbyć się niebezpieczeństwa. Wieczorem, przed pójściem spać, Jaskier i Geralt rozmawiają ze sobą na różne tematy. Bard wychwala urodę Oczko i nie może uwierzyć, czemu Geralt nie zwrócił na nią należytej uwagi, a cały czas wzdycha za Yennefer.

Rano Geralt i Oczko idą na spacer nad brzegiem morza. Czas płynie im przy miłej rozmowie. Spotkanie przerywa im jednak Agloval. Otóż miał on randkę z Sh’eenaz, czekał na nią nad brzegiem morza przez trzy godziny, aż nadszedł przypływ i zalał go. Teraz wracał do domu mokry i zły. Przypomina wiedźminowi o zleceniu i prosi go o szybkie działanie. Chwilę później pojawia się Sh’eenaz. Jest poirytowana faktem, że Agloval nie czekał na nią. Uważa, że prawdziwa miłość wymaga trochę poświęcenia. Na nic zdają się tłumaczenia Geralta.

Podczas odpływu Geralt wyrusza w miejsce napadu potwora na statek. Towarzyszy mu Jaskier. Widząc małże bard przypomina sobie o urodzinach Oczka i zbiera je w nadziei, że znajdzie perłę. Chwilę później Geralt odnajduje schody do legendarnego miasta Ys. Kiedy rozpoczął się przypływ, z wody wypływają tajemnicze stwory. To one napadły na rybaków. W walce wiedźmin zabija kilku przeciwników, zostaje ranny, a ostatniej zaś chwili przed utonięciem ratuje go Sh’eenaz. Wiedźmin i Jaskier wracają do Essi. Oczko opatruje Geralta, a Jaskier jako prezent od Białowłosego wręcza jej małże. Okazuje się, że w skorupie była perła. Essi jest wdzięczna za prezent i wyjawia całą prawdę o swoich uczuciach do Geralta.

Nazajutrz Geralt, Jaskier i Oczko idą do Aglovala. Wiedźmin wyjaśnia, że to mieszkańcy podwodnego miasta zabili rybaków i radzi, by przestali łowić w tym miejscu. Książę odmawia. Nie chce również zapłacić Geraltowi, mimo ostrego sprzeciwu Essi. Kłótnie przerywa pojawienie się Sh’eenaz, która poświęcając się dla miłości zamieniła swój syreni ogon na ludzkie nogi. Przyszła teraz do swojego ukochanego, który niezwykle ucieszył się na jej widok.

Wreszcie Geralt, Jaskier i Essi wyjeżdżają z wioski. Trubadurka kocha Geralta, jednak on nie odwzajemnia miłości. Podczas jednego z postojów Jaskier stwierdza, że wiedźmin i poetka muszą sobie wyjaśnić, co do siebie nawzajem czują. Geralt tłumaczy Essi, że nie może z nią być. Wkrótce nadchodzi dzień rozstania, w którym wszyscy troje urządzają uroczystą wieczerzę, po której Jakier i Essi urządzili sobie zawody śpiewacze. Jaskier najdłużej pozostaje przy ognisku, układając balladę o miłości wiedźmina i poetki, choć nie zamierza jej nigdy nikomu śpiewać. Rano każdy udaje się w swoją stronę. Były to ostatnie chwile Essi i Geralta razem – 4 lata później poetka umiera na ospę. Jaskier wynosi jej ciało z Wyzimy i chowa je w lecie razem z lutnią i błękitną perłą, którą podarował jej Geralt.

Miecz przeznaczenia

Geralt zostaje wynajęty przez króla Venzlava z Brugge. Ma zanieść poselstwo do Brokilonu, królestwa driad, ogromnego lasu, leżącego w ziemiach owego króla. Wiedźmin przybywa do lasu, tam jednak zastaje zabitych rycerzy. Driady bowiem zabijały każdego, kto ośmielił się wejść na ich teren. Sam też otrzymuje ostrzeżenie, ale nie zamierza uciekać. Wśród trupów znajduje rannego rycerza Freixeneta, swojego przyjaciela, którego kiedyś odczarował, gdy ten był zaklęty w kormorana. Ten prosi go o pomoc w odnalezieniu zaginionej księżniczki.

Po chwili pojawiają się driady. Znają one dobrze Geralta, kiedyś jedna z nich, Moren, córka ich królowej Eithne, złapała Geralta. Miał on posłużyć jako narzędzie rozrodcze driad, okazało się jednak, że jest wiedźminem, a zatem jest też bezpłodny. Dziwożony chciały go zabić, ale Moren wstawiła się za nim, gdyż go pokochała. Teraz Geralt wykorzystuje tę znajomość, by wypełnić swe poselstwo. Driady zabierają Freixeneta, zaś Geralta do Eithne prowadzi driada Braenn, która, jak wkrótce odkrywa Geralt, była kiedyś ludzką kobietą, ale została porwana przez driady jako dziecko.

Gdy Geralt i Braenn idą tak przez las, napotykają małą dziewczynkę, zaatakowaną przez wija. Zabijają stwora, ale dziewczynka nie odnosi się do nich z szacunkiem. Mówi, że jest księżniczką, ma na imię Ciri i żąda traktowania godnego jej osoby. Chce uciec Geraltowi, przez co o mało nie zabija jej wściekła Braenn. W końcu wiedźmin grozi dziewczynce, że jeśli się nie uspokoi i nie przystopuje swego charakteru, to ją zbije. Groźba w końcu poskutkowała i mała się uspokoiła. Opowiada też swoją historię. Jej rodzice zginęli na morzu, ona zaś wychowuje się na dworze babki. Miała być wydana za księcia Kistrina, ale go nie kochała, a poza tym on zaś był zakochany w damie dworu. Więc uciekła z pomocą giermka. Dotarli aż tutaj, ale jej towarzysz zginął, a ona zagubiła się w lesie. Ponieważ zbliża się noc, Geralt, Braenn i Ciri zatrzymują się pod drzewem i zasypiają, wcześniej słuchając bajki Geralta o lisie i kocie.

W końcu całe trio dociera do siedziby driad. Spotykają tam Freixeneta, którego driady wykurowały. Mają zamiar teraz wykorzystać go jako maszynę rozrodczą. Ciri zaś ma zostać driadą, chociaż dziewczynka nie chce tego, wciąż mówiąc o jakimś przeznaczeniu. Wiedźmin staje przed królowa driad, Eithne. Rozmawia z nią, ale nie dochodzą do porozumienia. Królowa nie chce zachować jedynie części lasu, che mieć go cały. Nie pomagają tłumaczenia Geralta, że nadchodzą trudne czasy i trzeba łączyć się z ludźmi. Królowa wspomina o swojej córce, Moren, która zginęła w obronie Brokilonu. Chce też przerobić Ciri na driadę, czemu Geralt się sprzeciwia. Obecna przy rozmowie Braenn przypomina sobie, wskutek jego słów, że była kiedyś człowiek i miała na imię Mona. Eithne daje Geraltowi do przeczytania wiersz, z którego wynika że przeznaczenia to miecz o dwóch ostrzach. Jeden z nich to Geralt, a drugi… to oczywiście śmierć, która za nim idzie. Następnie wezwana Ciri ma wypić Wody Brokilonu, mikstury, która ma zniszczyć pamięć ludzkich dzieci i zamienić je w driady. Księżniczka jednak wytrzymuje tę próbę i chce dalej zostać z Geraltem. Następnie Geralt pije wodę i dostaje halucynacji, wskutek których mdleje.

Kiedy się budzi jest już poza siedzibą driad, a obok niego siedzi Ciri. Na skutek wizji zrozumiał coś ważnego: rodzicami Ciri byli Pavetta i Duny zwany Jeżem, którym kiedyś pomógł się połączyć. Teraz oni nie żyją, zaś mała Ciri jest jego dzieckiem przeznaczenia. Gerald nie chce jednak jej zabrać, lecz oddać Calanthe. Jadą więc do Cintry. Po drodze natykają się na oddział ludzi, którzy badali sprawę zabicia kupców przez driady. Geralt udaje przed nimi rycerza, który wraca z córką z wyprawy wojennej. Ciri zwraca rycerzom uwagę, że na pobojowisku jest ścięte drzewo, więc to nie driady napadły na kupców, gdyż nigdy nie ścięłyby one drzewa. Okazuje się, że to ci ludzie napadli na kupców i chcieli zwalić winę na driady. Teraz jeszcze chcą zabić Geralta i Ciri. Księżniczka ucieka na drzewo, zaś wiedźmin walczy zaciekle. W ostatecznej rozprawie pomaga mu salwa strzał driady Braenn, która poszła za nimi. Driada żegna się z nimi, ostatecznie też zrywając ze swoją przeszłością.

Po chwili zjawia się wezwany przez owych zabitych ludzi druid Myszowór. Rozpoznaje on Geralta. Oznajmia Ciri, że jej babka jest na nią wściekła za ową ucieczkę i już czeka z rózgami. Wieczorem, przy ognisku, wiedźmin postanawia odjechać. Myszowór pragnie go namówić, by zabrał Ciri ze sobą, gdyż łączy go z nią przeznaczenie, a jemu nie należy się przeciwstawiać. Wiedźmin tłumaczy się, że nie wierzy w przeznaczenie. Druid ostrzega go, że i tak nie ucieknie przed Ciri. Geralt odjeżdża. Żegna go okrzyk Ciri, która błaga go, by ją wziął ze sobą i że tak przed nią nie ucieknie, gdyż ona jest jego przeznaczeniem.

Coś więcej

Po upadku Cintry Geralt wędruje po Brugge w poszukiwaniu zajęcia. Na moście na środku uroczyska spotyka kupca Yurgę, który wracał właśnie z towarem do domu. Spieszył się, więc wybrał krótszą drogę przez owiane złą sławą uroczysko. Cmentarzysko po wojnie Nilfgaardu z Nordlingami owiane było złą sławą upiorów, które się na nim zalęgły. Ludzie Yurgi, przerażeni, uciekli. Sam Yurga jednak nie chciał zostawiać towaru i poprosił Geralta o pomoc. Ten zgodził się, pod warunkiem, że kupiec da mu coś, co już ma, a czego się nie spodziewa. Kupiec obiecał, więc wiedźmin stanął do walki z ghulami, które pojawiły się w rejonie mostu po zmroku. Poraniły go one dotkliwie, ale zostawiły kupca w spokoju. Yurga wziął nieprzytomnego wiedźmina na wóz i wraz ze swoimi ludźmi, którzy wrócili po niego, zabiera go ze sobą.

Wiedźmin był poważnie ranny. By uśmierzyć ból wziął wiedźmińskie środki przeciw ranom, a także halucynogenne. W swoich wizjach widzi Yennefer, w czasie odległego o sześć lat Belleteyn. Czarodziejka doradziła mu wtedy wyjazd do Cintry Następnie przypomniał sobie swoją wyprawę do Cintry po swe dziecko przeznaczenia. Od Myszowora dowiedział się, że Pavetta i Duny zginęli na morzu Królowa Calanthe poprosiła Geralta, by zostawił jej to dziecko, by tylko ono jej zostało. Wiedźmina ruszyło sumienie i zgodził się. Nie chciał nawet widzieć tego dziecka. Calanthe miała jednak pewne wątpliwości. Bo jeżeli przeznaczenie nie jest mitem, to czy może się zemścić?

Rany Geralta nie goiły się i konieczne było sprowadzenie czarodziejki, czy też uzdrowicielki. Do rannego wiedźmina przybyła Visenna. Geralt rozpoznał w niej swoją matkę. Zapytał ją, dlaczego go porzuciła, lecz czarodziejka uśpiła go zaklęciami i leczyła. Następnego dnia opuściła syna, gdy był już całkowicie zdrowy. Yurga zabrał Geralta do swego domu. Po drodze minęli Wzgórze Sodden. Geralt przypomniał sobie swoje spotkanie z Jaskrem nad Jarugą. Trubadur opowiedział mu wówczas o napaści cesarstwa Nilfgaardu na Cintrę, o śmierci Calanthe i zaginięciu Ciri. Mówił również o pierwszej bitwie pod Sodden, gdzie wojska królestw Nordlingów położonych nad Jarugą, pokonały Nilfgaard.

Pewien czas później stoczono drugą bitwę o Wzgórze. W bitwie tej walczyło dwudziestu dwóch czarodziejów, czternastu z nich poległo. Pochowano ich pod Sodden, a imiona zapisano na kamieniu. Wiedźmin, stojąc na Wzgórzu, miał widzenie. Widział Śmierć. Geralt obawiał się, że wśród poległych była Yennefer, w wyniku czego, mimo iż nigdy nie bał się śmierci przeraził się, tym, że nigdy już nie spotka ukochanej. Jego obawy były jednak błędne.

Geralt i Yurga dojechali wreszcie do domu kupca. Kupiec wyjaśnił Geraltowi, że jego żona, Złotolitka, nie może mieć więcej dzieci. Mimo wszystko miał on dwóch synów i chciał jednego z nich oddać na wiedźmina. Złotolitka niezwykle ucieszyła się z powrotu męża. Okazało się, że podczas jego nieobecności adoptowała dziewczynkę od druidów, którzy po wojnie rozdawali dzieci ludziom. Ową dziewczynką okazuje się być Ciri. Wiedźmin i księżniczka rozpoznają się. Ciri rzuca się mu na szyję i prosi, by zabrał ją ze sobą. Geralt zgadza się. Okazało się bowiem, że dziewczynka jest dla niego, jak rzekł wiedźmin, „czymś więcej” niż tylko przeznaczeniem.

Wiedźmin – Miecz przeznaczenia
5 (100%) 1 vote

O autorze

Redakcja

Zobacz wszystkie teksty